Sauna infrared (IR), czyli sauna na podczerwień, działa w sposób zupełnie inny niż tradycyjna sauna fińska. Zamiast mocno podgrzewać powietrze, wykorzystuje promieniowanie podczerwone, które ogrzewa bezpośrednio ciało. Dzięki temu temperatura w kabinie jest znacznie łagodniejsza bo zwykle wynosi około 40–60°C, a mimo to organizm intensywnie się rozgrzewa i zaczyna się pocić. W klasycznej saunie to gorące powietrze „opala” ciało, natomiast tutaj ciepło przenika głębiej, bardzo podobnie do naturalnego ciepła słońca.
Sercem tej technologii jest światło podczerwone, czyli niewidzialne dla oka promieniowanie elektromagnetyczne. W zależności od rodzaju emiterów może ono działać płycej lub głębiej — od powierzchni skóry aż po tkanki podskórne. W praktyce oznacza to, że ciało ogrzewane jest „od środka”, co sprawia, że reakcja organizmu jest bardziej subtelna, ale jednocześnie bardzo efektywna. Rozszerzają się naczynia krwionośne, poprawia się krążenie, mięśnie zaczynają się rozluźniać, a cały układ nerwowy stopniowo przechodzi w stan wyciszenia. Dla wielu osób daje to uczucie głębokiego, wewnętrznego „resetu”.
Co ciekawe, promieniowanie podczerwone ma bardzo podobny charakter do tego, co naturalnie odczuwamy od słońca. To właśnie dlatego sauna infrared często kojarzy się z przyjemnym, „słonecznym” ciepłem, mimo że odbywa się w zamkniętym pomieszczeniu. W okresach, kiedy brakuje nam światła słonecznego, a szczególnie w szare, pochmurne dni, jesienią i zimą może to mieć realny wpływ na samopoczucie. Organizm dostaje wtedy sygnał ciepła i relaksu, co dla wielu osób przekłada się na poprawę nastroju, rozluźnienie i zmniejszenie uczucia „przytłoczenia pogodą”.
Sauna infrared bywa szczególnie polecana osobom, które nie przepadają za ekstremalnie wysokimi temperaturami, ale chcą korzystać z efektów termoterapii. Często sięgają po nią osoby zestresowane, przeciążone psychicznie, z napięciem mięśniowym, a także te, które intensywnie trenują i potrzebują regeneracji. Dla wielu ludzi staje się też wsparciem w poprawie jakości snu, rozluźnieniu ciała po długim dniu czy odzyskaniu energii, kiedy organizm jest przeciążony codziennością.
Regularne korzystanie z sauny infrared może dawać poczucie lekkości w ciele, poprawy krążenia, a także bardziej promiennej skóry, co wynika głównie z lepszego dotlenienia tkanek i pobudzenia mikrokrążenia. Wiele osób opisuje też efekt „oczyszczenia głowy”, jakby napięcie psychiczne po prostu się rozpuszczało. Oczywiście nie jest to cudowny zabieg na wszystko, ale jako element wspierający regenerację organizmu działa bardzo harmonijnie.
Warto jednak pamiętać, że sauna infrared nie jest dla każdego. Ostrożność powinny zachować osoby z chorobami serca, zaburzeniami ciśnienia, kobiety w ciąży, osoby w ostrych stanach zapalnych czy z gorączką. W przypadku poważniejszych schorzeń zawsze dobrze jest skonsultować jej stosowanie z lekarzem.
I tutaj pojawia się coś ważniejszego niż sama technologia a mianowicie kwestia tego, co dzieje się w nas na co dzień. Bo ciało bardzo często pokazuje to, czego nie widać od razu w głowie. Przewlekły stres, napięcie, brak odpoczynku, przeciążenie informacjami czy zmęczenie, które „maskujemy funkcjonowaniem” nie znika samo. Ono się kumuluje i zaczyna wpływać na nasze ciało. Na przykład: skóra traci blask, twarz staje się bardziej napięta, organizm wydaje się cięższy, a energia życiowa spada.
Można powiedzieć, że to, co nosimy w środku, prędzej czy później odbija się na zewnątrz. Dlatego momenty głębokiego rozluźnienia, na przykład w saunie infrared, nie są tylko „zabiegiem dla ciała”, ale też formą zatrzymania się. Ciepło, cisza i brak bodźców pozwalają układowi nerwowemu wyjść z trybu ciągłej gotowości. A kiedy ciało przestaje być w stanie napięcia, często pojawia się coś bardzo prostego, ale rzadkiego. Jest to poczucie ulgi, spokoju, wyciszenia i błogości.
Osobiście polecam saunę infrared właśnie ze względu na jej głębokie, ale jednocześnie delikatne działanie. Jest w niej coś bardzo nienachalnego wobec organizmu bo nie przytłacza go ekstremalną temperaturą, tylko stopniowo wprowadza w stan rozgrzania i rozluźnienia. I to prowadzi do ważnej refleksji. Sauny o wyższych temperaturach mogą działać bardziej intensywnie ale u niektórych osób mogą też „stresować” skórę i układ nerwowy. Dlatego warto się zastanowić, jakich efektów tak naprawdę szukamy. Czy zależy nam na szybkim, intensywnym poceniu i mocnym bodźcu dla ciała, czy raczej na spokojniejszym procesie, w którym organizm pracuje łagodniej, a głowa ma przestrzeń na wyciszenie i regenerację.
Bo finalnie nie chodzi tylko o to, ile się spocimy ale o to, jak się po tym czujemy.
Zadbaj o swoje wewnętrzne piękno już teraz.
Pozdrawiam cieplutko,
Aneta Krężelewska, naturoterapeutka
Komentarze
Prześlij komentarz